Relacja z Centralnego Przeglądu w Holandii 2009

Wschodnie przysłowie mówi, że gdy ktoś jest na właściwej drodze, to spotka wszystko, czego potrzebuje. I tak chcę myśleć o mojej podróży do Leeuwarden, na jubileuszowe uroczystości KFPS. Niespodziewanie służbowo znalazłam się w Holandii właśnie w tym czasie, czyli… jestem na dobrej drodze!


Do Leeuwarden wybierałam się jak sójka za morze, już od chyba 10-ciu lat namawiając rodzinę, aczkolwiek koszty wyprawy przekraczały zdrowy rozsądek. Także tym razem rodzina popukała się w czoło na moją propozycję: do Holandii w listopadzie??? No właśnie, dlaczego w listopadzie? Holandia jest taka piękna i wiosną, i latem…

24.10.2009 roku był wyjątkowo obrzydliwym dniem - stalowe chmury wisiały nad światem i odbierały chęć do życia. Moją podróż zaliczyć należy do tych z kategorii pokonywania własnych słabości: w piątek po południu samiuteńka, w wynajętym samochodzie przemierzałam nieznane autostrady z jednego końca kraju na drugi (na szczęście kraj mały, więc nie trwało to długo). Gdy w ciemnościach dotarłam na miejsce - szlaban zagradzający drogę do WTC EXPO podniósł się na baczność i wjechałam na pełniutki parking. Show piątkowy już trwał od pół godziny, ale że na sobotni nie było już biletów - weszłam nie namyślając się wiele.

Najpierw trafiłam na teren handlowy, pełen stoisk i straganów z różnościami dla fryzyjczyków i nie tylko. Tu już można było spokojnie oglądać show na wielkich monitorach rozstawionych dosłownie co krok. Ale kto chciał więcej - siedział na widowni w sąsiedniej hali. Publiczność żywo oklaskiwała wszystko, co się działo - a działo wiele!

Gdy weszłam, po arenie latał sokół, by wreszcie pewnie usiąść na wyciągniętym ramieniu pięknej damy, oczywiście dosiadającej równie pięknego rumaka. Gęsia skórka przebiegła mi po plecach - i wtedy, i wiele, wiele razy jeszcze, tego wieczoru!


Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009

Holendrzy naprawdę umieją się bawić końskim tematem. Nie było w widowisku wiedeńskiej precyzji (kto widział pokazy Wiedeńskiej Szkoły Jazdy ten wie, o czym mówię). Ale było według mnie coś o wiele ważniejszego - prawdziwa radość uczestników i publiczności, świetny show dla dorosłych i dla dzieci. Ogromna rozmaitość aranżacji - od klasycznych historycznych po zabawne afrykańskie. Przepiękne stroje, kapitalne światło, świetna muzyka (także na żywo) no i… konie.. cudne… sami wiecie jak bardzo…

Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009

Show był filmowany i ma wyjść na DVD, powiem od razu - warto!

Kolejny dzień to przeglądy, czempionaty itd. Miałam nadzieję przyjrzeć się temu „od kuchni”. Czy naprawdę konie fryzyjskie są tak spokojne, jak mówią? Niestety - w przeciwieństwie do naszych wystaw i imprez - tam „kuchnia” była pilnie strzeżona, i poza koniowozami na parkingu, nie zobaczyłam właściwie nic. Jeden koniowóz mocno dudnił, jego lokator wyraźnie objawiał swoją dezaprobatę. Poza tym cisza, porządek, przykładny spokój.

A w hali - no cóż, mimo światowego poziomu - impreza była dla Holendrów. Z głośników non stop gulgotał holenderski prezenter, na ring wchodził piękny czarny koń w towarzystwie 2 ubranych na biało ludzi. Jeden z ludzi grzechotał i strzelał batem, przez co przestraszony koń wciskał w bandę drugiego człowieka, wreszcie para łapała jakiś rytm, robiła rundę, stawała na środku, gdzie 3 panów w melonikach przyglądało się rumakowi i coś notowało. Następnie koń wychodził, a na jego miejsce wchodził kolejny piękny czarny koń… Żeby pokazać, że to nie ten sam - na koniec każdej kategorii wszystkie konie szły gęsiego jedno okrążenie.

 

Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009Central Keuring Leeuwarden 2009

I tak od 8 do 17… Dobrze, że rodzina ze mną nie przyjechała, bo by mnie zjedli żywcem! Takie atrakcje wytrzymają tylko Wielcy Miłośnicy Fryzów.  Czyli na przykład ja! Byłam, widziałam, i - nawet, jeśli niewiele zrozumiałam - nie żałuję…

Pozdrawiam wszystkich Wielkich Miłośników i zapraszam do oglądnięcia filmików, Fryziutka

PS. Jak się dowiedziałam, niestety już po fakcie - cała impreza była tłumaczona na język angielski po wykupieniu zestawu słuchawkowego… szkoda, że nie można było znaleźć o tym informacji na każdym rogu.

 





© Copyright by Frizo