Relacja z Przeglądu Hodowlanego koni fryzyjskich w Popowie 2007 r.

Uczestnictwo w przeglądzie było dla mnie bardzo ważne, byłam wtedy jeszcze przed obroną mojej pracy magisterskiej o fryzach i chciałam zobaczyć "jak to wszystko wygląda".
Przybyłam więc do Popowa, jeszcze zanim wszyscy hodowcy się zgromadzili. Mogłam od początku obserwować poszczególne etapy- na pierwszy rzut poszły źrebięta. Najpierw wszystkie zostały zaczipowane, następnie przedstawione do oceny.


popow_1.jpg

Fot. 1 Chipowanie

Zwykle źrebięta pokazywane są przy matce, jednak nie wszyscy właściciele mogli tego dokonać. Dużo osób dojeżdżało i mając np. dwa źrebięta przywozili je razem w przyczepce, kurs "na dwa razy" z matkami mógłby wykroczyć poza czas przeglądu. Niestety (szczególnie w przypadku młodych źrebaczków) nie wpływało to pozytywnie na ich prezencję- były wystraszone, biegały chaotycznie.

popow_2.jpg
Fot. 2 Źrebięta

Początkowo panowie z komisji musieli tłumaczyć właścicielom co mają robić (jak ustawić konia, w jaki sposób go prowadzić) bowiem brakuje nam doświadczenia i wiedzy na temat pokazywania koni w czasie przeglądu. Konie zwykle były nieźle przygotowane, pięknie wyczyszczone… co nie zawsze można było powiedzieć o osobie pokazującej;-) W Holandii tradycją jest aby osoba prezentująca konie ubrana była na biało. Wzorowo pokazali się Państwo z Jędrzejowa ze swoją klaczką Różą.

popow_3.jpg
Fot.3 Ocena klaczki przy matce

Na temat przygotowania koni do przeglądu postaram się w przyszłości napisać artykuł!
Kolejną grupę stanowiły dorosłe klacze. Wszystkie 3 otrzymały wpis do Księgi Głównej.

popow_4.jpg
Fot.4 Wręczenie flot dla klaczy

Na koniec jako jedyny w tym roku został zaprezentowany ogier- Leo. Sędziowie uważnie się mu przyglądali, został całkiem dobrze oceniony- bardzo dobry kłus, szlachetna głowa, poprawna budowa (reprezentuje starszy typ fryza); do wad zaliczono mało zamaszysty stęp oraz niekorzystne połączenie głowy z szyją gdzie potylica nie stanowi najwyższego punktu (a powinna). Ogier był "o włos" od tytułu ster… jednak go niestety nie otrzymał.

popow_5.jpg
Fot.5Ogier Leo

Na koniec dorosłe konie, które otrzymały wpis do ksiąg zostały zmierzone i powoli wszyscy się rozjechali.

 

 popow_6.jpg

Fot.6 Mierzenie koni


Po przeglądzie miałam okazję zamienić kilka słów z inspektorem, chciałam zadać mu kilka najważniejszych pytań. Głównym z nich było pytanie o opinię na temat hodowli koni fryzyjskich w Polsce. Odpowiedź inspektora wskazywała, iż nie są zadowoleni z hodowli w naszym kraju głównie ze względu na brak dobrych klaczy. Uważają, iż główny problem w naszym mniemaniu (brak większej ilości ogierów z licencją na krycie, słaba dostępność nasienia) nie jest najważniejszy, ponieważ nawet dostęp do najlepszych ogierów nie zagwarantuje nam wysokiej jakości potomstwa (słabe klacze). Na pocieszenie powiedział mi, że nie jesteśmy jedynym krajem w którym hodowla fryzów jest na średnim poziomie. Uważa również, że brakuje nam doświadczenia i wiedzy teoretycznej- dostrzega konieczność lepszego informowania i organizowania sympozjów szkoleniowych.

 

Tekst i zdjęcia: Izabela Grzonka