IBOP okiem widza i uczestnika

Relacja z wyjazdu na IBOP z punktu widzenia obserwatora oraz uczestnika. Bez względu na punkt widzenia wiele opinii było zbieżnych, niewątpliwie 28 sierpnia był bardzo ciekawym i mile spędzonym dniem. Serdeczne podziękowania dla autorek!
 
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Ostatnie kilka dni przed wyjazdem do Radosławia były pełne napiętego oczekiwania na wydarzenia jakie miały się tam rozegrać. Pierwszy w Polsce test użytkowy IBOP połączony z zawodami i przeglądem hodowlanym, na który dzięki uprzejmości i wielkiemu sercu Izabeli miałam okazję pojechać. Podróż rozpoczęła się w deszczu i chłodzie, który powitał nas na miejscu - złe dobrego początki. Sobotni dzień obfitował bowiem w wiele atrakcji dla każdego, kto znalazł się tego dnia na Ranczu Radosław. Organizatorzy postarali się o odpowiednią oprawę tej imprezy. Dla mnie jako obserwatorki, a zarazem osoby stawiającej na fryziej łące pierwsze kroki, bardzo ważnym faktem było komentowanie do mikrofonu ocen koni w trakcie przeglądu hodowlanego. Szkoda, że nie zjawiło się więcej fryzów gdyż pozostał pewien niedosyt. Jako iż  wspomniałam o początku mojej przygody z fryzami, nie zabieram głosu w sprawie oceniania koni czy poprawności ich przejazdów w IBOP-ie. Zostawiam to osobom posiadającym znacznie wyższy zakres wiedzy w tej materii. Wszystkim miłośnikom koni fryzyjskich gorąco polecam  branie udziału w imprezach takich jak ta z 28 sierpnia br. Właścicielom koni, które mogliśmy oglądać życzę powodzenia, oby hodowla tych wspaniałych zwierząt w naszym kraju rosła w siłę.


Judyta

IBOP
 
 --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 
Pierwsza w Polsce próba użytkowa dla koni fryzyjskich czyli IBOP już za nami i na spokojnie mogę napisać o swoich wrażeniach z drugiej imprezy fryzyjskiej, w której miałam przyjemność uczestniczyć. Z jednej strony cieszę się, że już po stresach związanych z długimi przygotowaniami, ale z drugiej brakuje mi motywacji do dalszej pracy, konie tylko biegają po pastwisku... cóż, trzeba znaleźć nowy cel.

    
Dojechaliśmy na Ranczo Radosław przed południem 27 sierpnia jako jedni z pierwszych, jechaliśmy w koszmarnym deszczu więc podróż była dłuższa niż zakładaliśmy a konie wyraźnie zmęczone. Na miejscu przywitała nas gospodyni, wskazała przestronne boksy, zaprosiła na kawę, więc humory i nasze i końskie zdecydowanie się poprawiły. Po rozpakowaniu się i zatroszczeniu o konie obejrzeliśmy ośrodek, który zrobił na nas imponujące wrażenie. Ilość przestrzeni i wybiegów dla koni, piękną stajnię a przede wszystkim niezwykle sympatycznych i pomocnych w każdej sprawie ludzi zapamiętamy na długo.

Po południu zaczęły przyjeżdżać kolejne konie i zrobiło się gwarno , wieczorem jeszcze krótkie zapoznanie z koni z otoczeniem, lekka jazda a potem oczywiście karmienie i upragniony koniec męczącego dnia.

W dzień IBOP’u byliśmy na miejscu bardzo wcześnie i dało się już wyczuć nerwową atmosferę zawodów. Brakowało nam czasowej listy startowej, która pozwoliłaby lepiej rozplanować czas na rozprężenie. Ja na swojej klaczy spędziłam przed startem około 1,5 h a Justyna, która jechała na drugiej ledwie zdążyła zakłusować, wiązało się to również ze zmianami w kolejności startowej po wypadnięciu jednego z koni. Poza tym wszystko szło sprawnie, przejazdy rozpoczęły się punktualnie. Bardzo nam brakowało nagłośnionej oceny poszczególnych przejazdów, a z tego co zdążyłam zauważyć oglądając filmy z IBOP’u, w Holandii jest to praktykowane. Dużym udogodnieniem jest też możliwość czytania trasy przejazdu. Miałyśmy to szczęście, że mi i Justynie trasę czytał Pan Marek Ruda, który na co dzień jest sędzią, więc czytanie przez mikrofon nie stanowi dla niego problemu. Może na kolejnej takiej imprezie udałoby się znaleźć kogoś, kto w ten sposób ułatwi wszystkim uczestnikom przejazd. Myślę, że równie pomocna byłaby odprawa techniczna np. rankiem przed startami, na której byłaby możliwość weryfikacji listy startowej, oraz przeprowadzenia kontroli weterynaryjnej i odczytywania chipów, bo bieganie po paszport 10 minut przed startem było kłopotliwe.

Obserwując przejazdy innych uczestników miałam wrażenie, że wszystko wygląda bardzo profesjonalnie, konie były wspaniale przygotowane, wszyscy jeźdźcy na galowo... W moim odczuciu powinniśmy zrobić bardzo dobre wrażenie na zagranicznej komisji.

Ten IBOP był dla nas bardzo szczęśliwy - nasze konie zajęły pierwsze i trzecie miejsce, otrzymaliśmy wspaniałe i cenne nagrody a do tego puchary, które zajmą honorowe miejsce w naszej stajni. Radość jest dla nas tym większa, że w przygotowanie koni do startu włożyliśmy rok intensywnej pracy.

IBOP

Od samego przyjazdu Gospodarze bardzo serdecznie zapraszali nas na zaplanowaną dla koniarzy imprezę, z żalem odmawialiśmy ale niestety musieliśmy zwrócić pożyczoną przyczepę do niedzieli rano. Mimo wszystko postanowiliśmy zostać najdłużej jak się dało. Ku naszemu zdziwieniu zaraz po zakończeniu przejazdów i przeglądu wszyscy szybko się zapakowali i rozjechali do domów. Wyjechaliśmy jako jedni z ostatnich, a szkoda bo mieliśmy ogromną nadzieję na poznanie innych osób, które hodują i użytkują konie fryzyjskie.


Ogólnie imprezę oceniamy jako wyjątkowo udaną i wzorowo zorganizowaną i z ogromną chęcią odwiedzimy Ranczo Radosław przy każdej podobnej okazji!

Bożena